Od rana niebo było zasnute ciężkimi
chmurami... Co jakiś czas lekko padało. Droga na szczęście była prawie płaska,
już bez znacznych pagórków, więc szło się zdecydowanie łatwiej.
Międzyczasie zagadnął nas pan, który w ubiegłym roku przeszedł szlak francuski, krótka przyjazna rozmowa, życzenia dobrej dalszej drogi. Pielgrzym zawsze pozna pielgrzyma :)
Międzyczasie zagadnął nas pan, który w ubiegłym roku przeszedł szlak francuski, krótka przyjazna rozmowa, życzenia dobrej dalszej drogi. Pielgrzym zawsze pozna pielgrzyma :)
W Steinau odpoczywamy na przystanku z
widokiem na tutejszy zamek. Sporo jest tych zamków w Niemczech, a ja bardzo
lubię takie widoki, bo wtedy wyobraźnia może galopować, daleko, daleko wstecz… W takich miejscach niemal "namacalnie" czuć klimat dawnych czasów...
W Steinau jest również dom i muzeum
Braci Grimm.To właśnie w tym miasteczku spędzili oni
swoje młode lata.
W pamięci powracają nam jakże znane i lubiane w dzieciństwie bajki: Kopciuszek, Czerwony Kapturek, Królewna Śnieżka… Można by tak długo wymieniać i z sentymentem wspominać jak z wypiekami na twarzy słuchało się tych opowieści. To były prawdziwe bajki z morałem ;)
W pamięci powracają nam jakże znane i lubiane w dzieciństwie bajki: Kopciuszek, Czerwony Kapturek, Królewna Śnieżka… Można by tak długo wymieniać i z sentymentem wspominać jak z wypiekami na twarzy słuchało się tych opowieści. To były prawdziwe bajki z morałem ;)
![]() |
dom i muzeum braci Grimm - Steinau |
Agnieszka zdecydowała, że będzie mi
towarzyszyć do Frankfurtu. Cieszę się. Ale też zastanawia mnie to nieco…
Najpierw miała być Vacha, potem Fulda, teraz Frankfurt… Czyżby miało to tak
wyglądać aż do samego Santiago? Po co takie dozowanie etapów?
Ostatnie kilka kilometrów wędrówki
minęło nam w deszczu. Od ks. Leszka dostałyśmy wczoraj numer telefonu do innego
polskiego księdza w tych okolicach. Ostatecznie okazało się, że to numer do
tutejszej parafii, gdzie jednak nie chciano nas przyjąć. Po kilku kolejnych
telefonach w końcu trafiłyśmy na poszukiwanego księdza, który specjalnie dla
nas przyjechał do Wirtheim, aby otworzyć nam dom parafialny. Kolejny bardzo
życzliwy człowiek na naszej drodze.
Warunki mamy dziś bardzo skromne, ale
najważniejsze, że jest dach nad głową :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz