Wychodzę dosyć wcześnie, bo chcę być w
Burgos przed południem. Za Ages, gdy nikną uliczne światła wioski, zanurzam się
w ciemność. Nikłe światełko czołówki rozświetla mi drogę, a nade mną cudowny baldachim nieba
pełen roziskrzonych gwiazd... Niesamowite to wrażenie i takie piękne to niebo, że napatrzeć się nie mogę... I właściwie nie wiadomo, czy patrzeć w górę i
podziwiać te gwiazdozbiory, czy raczej skupić się na wypatrywaniu drogi przed
sobą ;)
Osobliwie się idzie w takich ciemnościach
i chwilami trochę mi nieswojo. Gdy w pewnej chwili zerkam w bok, światełko
latarki odbija się w patrzących na mnie z uwagą zielonych oczach. Brr, aż
odskoczyłam z wrażenia, a to był tylko… kot :)
Za kolejną miejscowością, Atapuerca,
zaczynam podchodzenie do góry... ostrożnie żeby w ciemnościach nie potknąć się
o jakiś kamień... Na szczycie wzniesienia Alto Cruceiro witam pierwsze brzaski
dnia... Jest tak pięknie, majestatycznie, dostojnie :)
Przyroda po raz kolejny obdarza mnie swoim pięknem, niby to takie proste, ot wschód słońca, a jakie cudowne zarazem...
„Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada, nie pozwól nam przespać
poranka…”
Dalsza droga to wędrówka przez kilka
małych miejscowości, a potem długo przez przedmieścia Burgos. Niezbyt
przyjemnie jak to bywa z wędrówkami przez miasta, ale jest niedziela, więc na
szczęście nie ma dużego ruchu. Z każdym kwadransem ubywa kilometrów...
W centrum jestem sporo przed południem,
ale to dobrze, tak miało być. Po mnie przychodzą kolejni pielgrzymi i
razem oczekujemy na otwarcie albergi o 12. Międzyczasie nadchodzi również Dawid :) Widzę też kilkoro innych znajomych pielgrzymów, z którymi raz po raz
spotykam się na trasie lub noclegach. Jak miło spotkać się po raz kolejny :)
Punktualnie w południe drzwi otwierają się... dobrze że
jestem bardzo blisko początku kolejki, szybko załatwiam formalności, biorę
prysznic i biegnę do katedry na Mszę Świętą o 13.
![]() |
Burgos - Catedral de Santa Maria |
Po południu przychodzi czas na troszkę słodkiego leniuchowania,
a później na przyjemny spacer po Burgos oraz "obczajenie" drogi wyjścia z miasta na jutrzejszy poranek. Dzień mija nie wiadomo kiedy.
Z lekkim przerażeniem patrzę na
kartkę zawieszoną wieczorem na drzwiach albergi – „completo" nie nastraja
optymistycznie. Jest tu 150 miejsc i wszystkie zajęte. Dodając do tego jeszcze
dwie inne małe albergi oraz różne hostele... aż strach pomyśleć ilu pielgrzymów
wyruszy stąd jutro na szlak 😀
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz